Dziś mija 177 lat od kiedy fotografia na dobre zagościła w naszym życiu. Od tamtego dnia wiele się zmieniło. Dziś aparat ma praktycznie każdy, niektórzy nawet kilka. Codziennie w internecie pojawiają się setki milionów zdjęć. Mamy Facebook, Instagram, Snapchat i inne portale, których głównym nośnikiem jest zdjęcie. Nie zawsze tak było, fotografia przecierała nieznane szlaki zarówno techniczne jak i społeczne żeby zaistnieć w zmieniającym się świecie. Czym jest fotografia? Według encyklopedii PWN: „fotografia [gr. phōsphōtós ‘światło’, gráphō ‘piszę’], otrzymywanie trwałych obrazów na powierzchniach pokrytych substancją światłoczułą (promienioczułą); również gotowy obraz fot. pozytywowy na podłożu nieprzezroczystym.” Ta definicja przybliża nam aspekt fotografii jako zjawiska fizyczno-chemicznego. O fotografii mówi się, że jest to malowanie światłem. Jest to stwierdzenie słuszne, gdyż bez światła, żaden materiał światłoczuły nie ulegnie naświetleniu. Co za tym idzie nie zostanie uzyskany obraz. Z tymi twierdzeniami spotkamy się z łatwością w Internecie, czy encyklopediach. 

Przejdźmy zatem do początków fotografii, sięgają one czasów starożytnej Grecji. Wtedy pierwowzorem aparatu fotograficznego była camera obscura. To proste narzędzie było wykorzystywane w pracowniach malarskich w późnym renesansie. Malarze przy jego pomocy uzyskiwali wierne oddanie perspektywy zbieżnej. W 1807r. William Wollaston wynalazł camera lucida. Był to pryzmat na stojaku przeznaczony dla artystów amatorów. Pryzmat rzucał obraz na szkicowniki do których był załączany, ułatwiając artystom narysowanie tego, co widzieli. Jednak do przenoszenia obrazów widzianych w camera obscura i camera lucida nadal była wymagana praca ręczna. William Henry Fox Talbot, który nie posiadał umiejętności w szkicowaniu zastanawiał się „jak uroczo byłoby, gdyby można spowodować, aby te naturalne obrazy odciskały się trwale i pozostawały na papierze!”. Chemia, którą zajmował się Talbot, polegała na światłoczułości srebra.

W 1725 roku Johann Schultze odkrył przez przypadek, że azotan srebra ciemnieje nie pod wpływem ciepła, ale światła słonecznego. Niezależne pisemne doniesienia i publikowane eksperymenty stały się znane w Anglii i zainteresowały Josiaha Wedgwooda, producenta ceramiki. Kiedy caryca Katarzyna Wielka zamówiła u niego serwis obiadowy dekorowany ponad tysiącem obrazków przedstawiających wiejskie rezydencje oraz krajobrazy, wiele z nich zostało wykonanych przy użyciu camera obscura. W 1802 Thomas Wedgwood i chemik Humphrey Davy usiłowali umieszczać obrazy na szkle oraz rejestrować botaniczne okazy na papierze lub białej skórze nasączonych roztworem światłoczułego azotanu srebra. Dzięki tym i innym eksperymentom chemicznym udało się uzyskać jasne zarysy na ciemnym tle. Ale odwrócenie jasnych i ciemnych tonów wywołało niezadowolenie odkrywców, tak samo jak nietrwałość ich fotografii. Po naświetleniu roztwór pozostawał światłoczuły i materiały nadal ciemniały, powodując, że obraz wkrótce ginął.

Talbot w 1835 roku wpadł na pomysł wprowadzenia papieru jako powierzchni światłoczułej. Przełom nastąpił około 1839 roku, kiedy zdał sobie sprawę, że półprzezroczysty papier, który wcześniej uwrażliwił, po naświetleniu i oczyszczeniu z nienaświetlonych kryształków soli srebra, może zostać wykorzystany jako „negatyw”. Po położeniu negatywu na powierzchni innego uwrażliwionego na światło arkusza papieru, który następnie był przez negatyw naświetlany, uzyskiwało się „pozytyw”, na którym tony jasne i ciemne były ponownie odwrócone, a tym samym zgodne z rzeczywistymi. Metoda „negatywowo-pozytywowa” Talbota stała się szeroko wykorzystywanym na świecie procesem w fotografii. Jednak przegrała z rozsławioną metodą dagerotypii. W 1840 roku dokonał jednego ze swoich największych odkryć, kiedy stwierdził, że krótsza ekspozycja daje obraz utajony, który można wydobyć chemicznymi wywoływaczami. Osiągnął to przez traktowanie papieru azotanem srebra, kwasem octowym i kwasem galusowym, naświetlanie go przez krótki czas, a następnie poddawanie kąpieli w kwasie gallusowym, dopóki nie pojawił się obraz. Talbot był w stanie zredukować czas potrzebny do naświetlania zdjęcia godzin czy minut do 30 sekund. Chociaż Talbot opatentował swój proces, przyniósł mu on niewielki dochód. Jego patenty spowalniały tempo zastosowania procesu opartego na papierze. Pomimo tych komplikacji jego reguła tworzenia obrazu pozytywowego z negatywu utorowała drogę nowoczesnym filmom negatywowym.

W 1826 roku Daguerre usłyszał od swojego optyka, że jego kolega wykonał udane heliografy. Szybko napisał do Niépce’a, który odwiedził go w 1827 roku. Niépce rozpoczął eksperymenty w 1816 roku i panował nad chemicznymi komponentami fotografii, ale jego optyka nie spełniała oczekiwań. Daguerre nalegał na ulepszenie camera obscura. Obaj utworzyli spółkę w 1827 roku. Za pierwszą istniejącą fotografie na świecie historycy fotografii Helmut i Alison Gernsheim uważają cynową płytkę ukazującą niewyraźny widok na szczyty dachów z okna w studio Niépce’a. Zdjęcie przedstawiające gołębnik po jednaj stronie i pochyły dach stodoły w centralnej części daje obraz skromnego wiejskiego domu. Fotografia była naświetlana około osiem godzin, chociaż późniejsze badania podważają tą teorię i mówią o nawet kilku dniowym czasie naświetlania. Joseph Nicéphore Niépce zmarł nagle w 1833 roku, pozostawiając Daguerre’owi osiągnięcie trwałych wyników w swojej heliografii. Malarz w 1835 roku odkrył, że ledwo widoczny obraz na płytce poddanej naświetlaniu może zostać wzmocniony przez poddanie jej działaniu oparów rtęci, co skróciło czas naświetlania, a do 1837 roku odkrył jak spowodować, aby obraz stał się trwały przez rozpuszczenie nienaświetlonego jodku srebra w słonej wodzie. Pod naporem krytyki w 1838 roku zapewniał, że naświetlanie może trwać od 3 do 30 minut i że ten proces pozwoli „klasie uprzywilejowanej” przedstawiać ich wiejskie domy oraz „kolekcje wszelkiego rodzaju”.

Wysiłki Daguerre’a, aby odnieść korzyści finansowe ze swojego wynalazku, były nieudane. Polityk i naukowiec François Arago – postępowy członek Izby Deputowanych – dostrzegał jego użyteczność w nauce, przemyśle i sztuce. Wierząc, że wspieranie wynalazków wsławi Francję, Arago przekonał rząd francuski do przyznania Daguerre’owi i synowi Niépce’a dożywotniej pensji w zamian za upublicznienie szczegółów ich procesu. Na początku 1839 roku wynalazek dagerotypii został ogłoszony w biuletynie Francuskiej Akademii Nauk. 19 sierpnia Arago zaprezentował wynalazek na spotkaniu Akademii Nauk i Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. Pomiędzy ogłoszeniem procesu Daguerre’a i opublikowaniem jego szczegółów minęło siedem miesięcy i powszechne zainteresowanie nabrało rozpędu. Gdy francuski malarz Paul Delaroche zobaczył dagerotyp, charakteryzujący się dużą rozdzielczością, co dawało dobre odwzorowanie rzeczywistości, zapłakał: „Od dziś malarstwo umarło”. Ciekawym faktem jest, iż proces Talbota, kalotypia, którą nazwał talbotypią pozostawał przez długie lata w cieniu dagerotypii. Negatywowo-pozytywowa metoda anglika pozwalała na uzyskiwanie wielu kopii na papierze, charakteryzowała się „miękkim” obrazem. Nie tak szczegółowym jak miało to miejsce w przypadku dagerotypii, która była procesem pozytywowym, wykorzystującym żelazną płytkę. Głównym czynnikiem takiego obrotu spraw było duże wsparcie dla rodzimego procesu ze strony rządu francuskiego.

Portret dagerotypowy przedstawiający twórcę tej metody - Louis'a Daguerre'a

Portret dagerotypowy przedstawiający twórcę tej metody – Louis’a Daguerre’a

W 1851 roku dagerotyp był u szczytu sławy, a jego wynalazca Louis-Jacques-Mandé Daguerre zmarł. Miał powody by sądzić, że jego wynalazek zmieni kierunek fotografii. Zaledwie jedenaście lat po ogłoszeniu przez francuza swojej technologii w Europie i Ameryce powstały miliony portretów dagerotypowych. Jak na ironię pomimo entuzjastycznego przyjęcia, pierwszy proces fotograficzny, który znalazł szerokie zastosowanie na całym świecie okazał się sukcesem przelotnym. Metoda została przyćmiona przez tańsze i łatwiejsze technologie, takie jak ambrotypia, ferrotypia i odbitki aluminiowe. W dużej mierze powodem spadku popularności dagerotypii były jej nieodłączne wady. System wymagał skomplikowanej obróbki, a proces powstawania wystawiał fotografa na działanie toksycznych oparów z chemikaliów. Co nie zmienia faktu, że dagerotyp był przełomem w dziejach fotografii, pierwszą praktyczną metodą, która osiągnęła sukces komercyjny. Na przestrzeni około dwóch dziesięcioleci popularności dagerotypii, zarejestrowano w tej technice obrazy których piękno i wierność szczegółu zachwyca nas po dziś dzień.

Już w latach czterdziestych XIX wieku, kiedy fotografowie zaczęli eksperymentować ze sposobami przedstawiania tego aspektu ludzkiego wzroku, który malarze potrafili interpretować przez wieki – percepcją głębi. To, co plastycy osiągali dzięki technikom perspektywy, fotografowie uzyskiwali mechanicznie przy użyciu specjalnego wyposażenia do tworzenia i oglądania obrazów stereoskopowych. Zasada postrzegania głębi była znana już od 280 roku, kiedy Euklides zaobserwował, że ludzie postrzegają obrazy obiektu nieco inaczej każdy, okiem. To zjawisko znane jako widzenie stereoskopowe albo obuoczne bierze się z faktu, że oczy człowieka są od siebie oddalone o około sześć centymetrów. Różniące się między sobą obrazy, które widzą nasze oczy, są zlewane w jeden obraz przez nasz mózg, co daje nam wrażenie głębi. Artyści postępując zgodnie z zasadami perspektywy odkrytymi w XV wieku przez włoskiego architekta Filippa Brunelleschiego – nauczyli się przedstawiać głębię. Pierwsze fotografie, były dwuwymiarowymi, oddającymi poczucie głębi dostarczane przez naturalną perspektywę liniową w obrębie samych zdjęć, taką jak oddalające się linie budynków i ulic. Nie upłynęło dużo czasu zanim nowa metoda fotografii zapoczątkowała tworzenie zdjęć, które wciągały widzów w głębię obrazu, jak gdyby sami oglądali go w rzeczywistości.

Nowy rodzaj fotografii korzystał ze zjawiska widzenia stereoskopowego, rejestrując nieco inną perspektywę na dwóch oddzielnych fotografiach, które następnie umieszczano do oglądania obok siebie na karcie. Do tego rodzaju fotografii służył aparat z dwoma obiektywami rozstawionymi w takiej samej odległości od siebie jak ludzkie oczy. Kartę z naniesionymi dwoma zdjęciami, znaną jako stereografię, oglądało się za pomocą urządzenia zwanego stereoskopem, który pozwalał, aby lewe oko widziało jedną wersję obrazu, a prawe – drugą. Dokładnie tak, jak w przypadku interpretacji obrazu w naturze, mózg zlewał dwie fotografie w pojedynczy obraz, który dawał realistyczne wrażenie głębi. Technologia fotografii stereoskopowej miała swój początek w badaniach Charlesa Wheatstone’a, który pracował nad powstaniem stereoskopu do oglądania trójwymiarowych rysunków w latach trzydziestych XIX wieku. Dostosowując odkrycia Wheatstone’a do fotografii David Brewster zademonstrował swój wynalazek królowej Wiktorii podczas wielkiej wystawy w londyńskim Crystal Palace. Entuzjazm królowej po obejrzeniu tych super realistycznych zdjęć stereoskopowych pomógł spopularyzować ową technikę. Nawet dagerotypy były wykonywane jako pary stereo, chociaż metalowe płytki zostały wkrótce wyparte przez papier. Jednym z najczęściej przedstawianych motywów na zdjęciach stereoskopowych były krajobrazy, na których naturalna perspektywa wzmacniała efekt trójwymiarowy. Wpływ społeczny zdjęć stereoskopowych był znaczący. Firmy w Europie i w Ameryce w latach 1860-1920 produkowały miliony tych zdjęć, przedstawiających wszystko od piramid i ulic Paryża, po zapadające w pamięć obrazy z wojny secesyjnej i I wojny światowej. Fizyk i pisarz z Bostonu, Oliver Wendel Holmes, który sam wynalazł niedrogi, podręczny stereoskop, deklarował, że stereografia była „wstępem do poznania całej ludzkości”. Chociaż na początku XX wieku, popularność kart stereoskopowych słabła wraz z wprowadzeniem tanich i prostych aparatów Kodak Brownie i pojawieniem się kina, fotografia stereoskopowa przetrwała do dziś. Stereografia jest nadal wykorzystywana przy sporządzaniu map gwiazd i powietrznych zwiadach, a jej zasady zostały zaadoptowane w grafice komputerowej.

Nawet mierne zdjęcie ma przewagę nad obrazem czy szkicem. Dzieje się tak dlatego, że relacja pomiędzy fotografią, a fotografowanym obiektem ma charakter „wskaźnikowy”, zdjęcie jest chemicznym dowodem na to, że gdzieś w przeszłości dany obiekt znalazł się w świetle. Jest śladem istnienia.

Fotografie, w szczególności portretowe szybko wypierały swoje ręcznie robione poprzedniki. Ograniczeniem w portrecie na początku fotografii w 1839 były zbyt długie czasy naświetlania. Wraz ze skróceniem czasów naświetlania w 1840 roku pojawiło się pierwsze na świecie studio fotografii portretowej. Prowadzone przez Aleksandra S. Wolcotta i Johna Johnsona, atelier reklamowało się: „miniatury światłem malowane… z wiernością tak doskonałą, jak sama natura”. W 1840 roku pojawiły się też obiektywy opracowane przez wiedeńczyka Josefa Maxa Petzwala i produkowane przez Voigtländer&Sohn z myślą o fotografii portretowej. Obiektywy te były dwadzieścia razy jaśniejsze od używanych przez Daguerre’a i utorowały drogę dla niemieckiej dominacji w dziedzinie sprzętu fotograficznego. W 1841 Voigländer chwalił się, że naświetlanie jest możliwe nawet przy czterech sekundach w cieniu i jednej sekundzie w świetle słonecznym. Fotografie wyparły z rynku część malarzy miniatur i sylwetek, natomiast przyciągnęły do nauki zawodu: optyków, chemików, majsterkowiczów, grawerów, artystów i przedsiębiorców. Pozowanie do portretu dagerotypowego stało się krzykiem mody w latach czterdziestych XIX wieku. Wraz z konkurencją pomiędzy fotografami portretowymi ceny usług spadały, stając się dostępne dla wszystkich oprócz najbiedniejszych. Próżność mas i ich pragnienie upamiętnienia siebie i swoich ukochanych, rozwścieczyła francuskiego krytyka i poetę Charles’a Baudelaire’a, którego ich dążenie do realizmu skłoniło do lamentów nad przyszłością francuskiej sztuki. W 1859 roku spojrzał wstecz, szydząc: „podczas tego pożałowania godnego okresu powstał nowy przemysł, który przyczynił się niemało do utwierdzenia głupoty w jej wierze (…) Credo dzisiejszych czasów (…) jest takie: wierzę (…) że sztuka jest, i nie może być niczym innym niż dokładną reprodukcją natury (…) tak więc przemysł umożliwiający nam uzyskanie wyniku identycznego z naturą będzie absolutem sztuki”. Większość jednak doceniła możliwości „lustra z pamięcią”, jak w tamtych czasach nazywano dagerotypy. XIX wiek otworzył nową erę fizycznej i społecznej mobilności. Rodziny migrowały na niespotykaną dotąd skalę pod wpływem presji politycznych i przemysłowych przemian. Młodzi zaciągali się, by służyć w oddalonych europejskich koloniach, żeglowali do Nowego Świata lub gnali na kalifornijskie pola złota. Portreciści nakłaniali „Chwytaj cień zanim istota zaniknie”.

W 1846 roku dagerotypista Augustus Washington reklamował się: „Tani i piękny prezent gwiazdkowy. Trwała pamiątka. Dagerotypowe miniatury, pokolorowane , wykończone, starannie ułożone w kasetkach za 1,50 dolara (…) Portrety i sztychy dokładnie skopiowane. Miniatury wbudowane w bransoletki, medaliony i pierścionki. Nauczanie w zakresie tej sztuki”. Fotografowie z czasem kopiowali ręcznie wykonane portrety w dagerotypach, by można było podzielić się nimi z krewnymi. Elementy biżuterii zawierające dagerotypy były popularnymi dowodami uczucia. W swojej książce The Cameraand the Pencil z 1864 roku dagerotypista Marcus Aurelius Root (1808-88) twierdził, że fotografia przynosi korzyści społeczeństwu, a fotograficzne portrety np. członków rodziny, „utrwalają domowe i społeczne uczucia poprzez przedstawienie na nich drogich oryginałów”. Portreciści dagerotypowi kontynuowali swoją praktykę do połowy lat sześćdziesiątych XIX wieku i to długo po tym, jak technologia kolodionowa wprowadzona w 1851 roku wyparła metodę pozytywową.

Ciemnia na kółkach Rogera Fentona podczas wojny secesyjnej.

Ciemnia na kółkach Rogera Fentona podczas wojny secesyjnej.

Aparat fotograficzny marki Kodak wniósł istotną zmianę do dziejów fotografii. Wprowadzony na rynek w 1888 roku aparat fotograficzny dla szerokiego kręgu odbiorców przez George’a Eastmana z każdego uczynił fotografa. Slogan Kodaka reklamujący produkt, brzmiał: „Wy naciskacie przycisk, my robimy resztę”. Te słowa podsumowują prostą obsługę aparatu z obiektywem bez regulacji ostrości: naświetlasz setkę klatek filmu przez skierowanie aparatu na motyw (nie posiadał wizjera) i pociągnięcie sznurka z zaślepką obiektywu, następnie wysyłasz aparat do Eastmana w Rochester w stanie Nowy Jork, gdzie wywołany jest film i robione są odbitki. Okrągłe odbitki o średnicy 38mm były oprawiane i zwracane z nowo naładowanym aparatem. Fotografowanie stało się dziecinnie proste, wiele osób fotografowało wprowadzonym w 1900 roku aparatem dla dzieci – Kodakiem Brownie. „Weź aparat ze sobą” stojąca dziewczyna na plaży na reklamach Kodaka z 1901 roku. Podstawą sukcesu Eastmana była gotowa do użycia sucha emulsja żelatynowa, wprowadzona na rynek na celuloidowych błonach ciętych w 1883 roku, zastąpionych przez Kodaka błoną zwojową w 1888 roku. Filmy te położyły kres brudzącej i uciążliwej technologii mokrej płyty.

Komercyjni fotografowie nie wyróżniali się już biegłością w wiedzy chemicznej; amatorzy mogli sami rejestrować ważne rodzinne i społeczne wydarzenia. Do 1904 roku została wyprodukowana błona jednakowo czuła dla wszystkich kolorów, a także pozwalająca na skrócenie czasów naświetlania. Można było uchwycić ruch. Film celuloidowy i aparat Kodak Eastmana stworzyły termin „pstrykanie”, który towarzyszy nam po dziś dzień. Jest on przypisywany Johnowi Herschelowi i pochodzi z żargonu myśliwskiego, w którym oznaczał strzał oddany z biodra bez wycelowania broni. Amatorzy z miejsca zaczęli robić miliony zdjęć. Często fotografując ludzi w ruchu wytworzyli poczucie spontaniczności w portrecie i w zdjęciach pobudzających zainteresowanie przeciętnego czytelnika drukowanych gazet i czasopism. Do fotografii wszedł nowy wachlarz min i gestów. Modne damy fotografowano podczas przechadzek, a kochankowie byli nakrywani podczas schadzek w parku. Autentyczność była utożsamiana z improwizacją. Wynalazki Kodaka nie zauroczyły każdego. Teraz, kiedy każde dziecko mogło wykonać zdjęcia, w jaki sposób mogłyby być one sztuką? Chcąc przeciwstawić się amatorom, fotografowie artystyczni zjednoczyli się w latach osiemdziesiątych XIX wieku, by odróżnić się zarówno od „pstrykaczy”, jak i fotografów komercyjnych. Ci tak zwani piktorialiści robili portrety o miękkim rysunku, korzystając z manipulacji w ciemni i korzystając z estetycznej prezentacji charakterystycznej dla wszystkich ich dzieł. Specjalnością niektórych piktorialistów był portret. Można w nim było ostentacyjnie zamanifestować styl zarówno portretowanego jak i portrecisty, a kunsztowny proces powstawania odbitki sprawiał, że praktycznie każdy portret był unikatem.

Na początki XIX wieku za sprawą braci Lumiére fotografia nabrała barw. W 1904 roku francuzi opatentowali metodę barwną autochromu, która była pierwszą szeroko stosowaną techniką barwną. Wychowani w okolicach Lyonu bracia pracowali dla zakładu fotograficznego swego ojca, Louis jako fizyk a Auguste jako kierownik. Zanim zabrali się do pracy nad swą technologią barwną, Lumiére’owie wnieśli wkład do rozwoju fotografii wynalazkiem szybkiego czarno-niałego procesu suchej płyty, który nazwali Étiquette Bleue („Niebieskie etykiety”). W 1895 roku stali się pionierami ruchomych obrazów, gdy opatentowali cinématographe, czyli połączenie kamery, projektora i maszyny do wywoływania. Pomimo nakręcenia pewnej liczby krótkich czarno-białych filmów, które pokazywali w Paryżu, Londynie i Nowym Jorku, bracia wkrótce porzucili ruchome obrazy, deklarując, że „kino jest wynalazkiem bez żadnej przyszłości”. Lumiére’owie zwrócili uwagę na wyzwanie fotografii barwnej. Kolorowe ilustracje wciąż były domeną malarzy. Fotograf L. Pellerano wyraził nadzieję wszystkich fotografów epoki, gdy powiedział: „Ileż to razy, skupiając się na cudnej panoramie, na każdej innej scenie wypełnionej oślepiającymi barwami natury, wycofywałem się spod swej zasłony z płomiennym pragnieniem (…) móc że utrwalić całe nieskończone bogactwo odcieni, które widzi me oko! (…)”. Alexandre Becquerel i Niépce de Saint-Victoropracowali w 1860 barwną technologię fotograficzną, jednak ich oparte na chlorku srebra obrazy były niemożliwe do utrwalenia. W tym samym czasie James Clerk Maxwell i Louis Ducosdu Hauron niezależnie od siebie rozwinęli prymitywne systemy fotografowania obiektów przez filtry barwne opierając się na technologii wynalezionej przez Becquerela i Saint-Victora, ale procedura Lippmanna była zbyt skomplikowana, by mogła zostać wprowadzona do praktyki. Bazując na istniejącej zasadzie addytywnej reprodukcji barw bracia Lumiére zabrali się za udoskonalenie procesu, który byłby łatwy w użyciu i opłacalny komercyjnie.

Autochrom autorstwa Jules Gervais-Courtellemont.

Autochrom autorstwa Jules Gervais-Courtellemont.

Aby stworzyć autochrom, Lumiére’owie mełli skrobię ziemniaczaną na mikroskopijne ziarenka, które barwili i rozdzielali na oddzielne grupy czerwonych, zielonych i niebieskich. Proszki w trzech kolorach były dokładnie ze sobą mieszane i cienka warstwa tego materiału zostawała rozprowadzona po powierzchni płyty pokrytej żywicą. Kolorowe granulki nie były idealnie płaskie, przestrzeń między nimi była wypełniana sadzą. Proszek był następnie zaklejany żywicą przed nałożeniem ostatecznej warstwy czarno-białej emulsji fotograficznej. Aby naświetlić autochrom, szklana płyta była umieszczana w aparacie mieszkowym, z emulsją skierowaną w przeciwną stronę od obiektywu. Gdy światło przenikało przez szklaną płytę, przed dotarciem do emulsji było przefiltrowywane przez kolorowe granulki. Płytę następnie wywoływano odwracalnie w dwuchromianie kwasowym by otrzymać pozytywowe przeźrocze. By obejrzeć obraz, przepuszczano światło przez szklaną płytę, a malutkie ziarenka skrobi ziemniaczanej filtrowały je na właściwe kolory. Tysiące lśniących barwnych granulek nadawały zdjęciu kropkowaty wygląd pointylistycznego obrazu, z szeroką rozpiętością miękkich pastelowych tonów. Bracia Lumiére zaprezentowali swój wynalazek w 1907 roku. Nowy proces barwny został natychmiast przyjęty przez zarówno profesjonalnych jak i amatorskich fotografów. z początku Lumiére’owie mieli problemy ze sprostaniem potrzebom produkcyjnym, podczas gdy krytycy nie szczędzili pochwał dla nowej techniki. „Wkrótce świat oszaleje na punkcie koloru – deklarował uznany fotograf Alfred Stieglitz– i odpowiedzialni za to będą Lumiére’owie”. Zaadoptowany kolor , fotografowie mieli nowe narzędzie pomagające im tworzyć efektowne obrazy. Kolor mógł sprawić, że nawet najbardziej pospolita scena wyglądała interesująco, co pokazały niezliczone prywatne portrety rodzinne utrwalone na autochromach. Autochromy przyniosły także obrazy świata czytelnikom periodyków. Zwolennikiem tych nowych obrazów stało się towarzystwo National Geographic, publikując ich wiele w latach 1914-1937 i gromadząc w ten sposób około 14 000 szklanych płyt. Metoda braci Lumiére miała jednak swoje ograniczenia. Stosunkowo droga i nienadająca się do robienia odbitek technologia sfrustrowała wielu z jej wcześniejszych zwolenników. Autochrom miał wąską tolerancję naświetlania, a jego barwy były trudne do obróbki. Długi czas naświetlania, który był wymagany, wydawał się najbardziej odpowiedni do martwych natur i portretów wykonywanych w plenerze przy silnym świetle słonecznym. Tacy fotograficy jak Stieglitz, Steichen i Coburn w końcu porzucili tę technikę. Pomimo wad i słabnącej popularności autochromu Louis Lumiére nazwał później autochrom największym wynalazkiem swojego życia, mówiąc, że wymagał on najwięcej wysiłku intelektualnego i wyobraźni z wszystkich jego dzieł. Podczas gdy wynalazek kinematografu uchwycił ruch na filmie, autochrom uchwycił kolor. Dopóki nie został wyparty przez filmy barwne, autochrom był najpopularniejszą metodą fotografii kolorowej – i został uznany za krok w ewolucji fotografii, przez wielu doceniany jako forma sztuki sama w sobie.

W 1935 roku George Eastman wprowadził na rynek pierwszy wielowarstwowy film kolorowy – Kodachrome. Opierał się on na technologii syntezy subtraktywnej. Proces ten wykorzystuje filtry w kolorach, żółtym, purpury i cyjany dopełniających dla barw podstawowych, które odejmują z widma odpowiednie ilości kolorów podstawowych, brakujące w fotografowanym obiekcie. Badacze Léopold Mannes i Léopold Godowski osiągnęli proces subtraktywny w Kodachrome przez nakładanie trzech oddzielnych warstw czarno-białej emulsji na przezroczyste podłoże. Były to trzy warstwy kryształków halogenku srebra czułych na światło niebieskie, zielone oraz czerwone. Po naświetleniu, każda z warstw była wywoływana oddzielnie, z barwnikami koloru żółtego, purpurowego i cyjanowego dodawanych do odpowiednich warstw. Wraz z wprowadzeniem Kodachrome, metodę subtraktywną uznano za standard w fotografii kolorowej. Aspektem wyróżniającym film Kodaka spośród konkurentów był fakt, że filmy typu Kodachrome włączały chemikalia zawierające barwniki do samego filmu, co upraszczało proces wywoływania. Proces wywoływania nowej technologii barwnej był wymagający, wieloetapowy i mógł być wykonywany tylko w laboratoriach Kodak. Jednocześnie pozwalał na osiągnięcie kolorów o większym nasyceniu niż rozwiązania konkurencji. Siłą napędową dla rozwoju technologii filmu kolorowego był przemysł filmowy, w którym liczono na to, że filmy kolorowe będą atrakcją, która przyciągnie ludzi do kin w trakcie Wielkiego Kryzysu.

Wysokie ceny kolorowych filmów do slajdów sprawiły, że nie były one powszechnie używane, aż do lat sześćdziesiątych. Kodachrome więc na początku był użytkowany głównie przez profesjonalistów, którzy wykorzystywali wynalazek Kodaka z obiektywami i aparatami Leica. Przez wiele lat niemieckie aparaty fotograficzne i amerykańskie filmy były standardowym wyposażeniem nowych, profesjonalnych fotoreporterów. Inną cechą, która przyczyniła się do popularności Kodachrome była jego stabilność oraz wytrzymałość slajdu, który przechowywany prawidłowo, utrzymywał żywe kolory przez dziesiątki lat. Jedną z wad pierwotnego Kodachrome była jego niska czułość, nakładało to na film ograniczenia techniczne. Przez lata czułość została w znaczący sposób poprawiona. Wraz z wprowadzeniem Kodachrome II w 1961 roku, film zwiększył swoją czułość dwukrotnie. Ostatnia wersja Kodachrome oferowała wyższe czułości. Pomimo najwyższej ja, proces wywoływania filmu Kodaka był skomplikowany. Dał przez to możliwość wyprzedzenia się na rynku filmom w takich technologiach jak E-6, które mogły być wywoływane szybciej i w lokalnych laboratoriach. W miarę rozwoju technologii E-6 zmniejszała się popularność Kodachrome i liczba laboratoriów, w których można było go wywoływać. Kodak zredukował odmiany filmu do 64 i 200 iso. w 2009 roku firma Eastman Kodak poinformowała o zamiarze zakończenia produkcji, film był dostępny jeszcze w 2010 roku. 30 Grudnia 2010 roku w laboratorium fotograficznym Dwayne’s Photo w stanie Kansas wywołano ostatnią profesjonalną kliszę Kodachrome. Zakład podjął ten krok ze względu na trudno dostępną chemię dla procesu K-14. Było to ostatnie laboratorium na świecie, w którym można było wywołać pierwszy film barwny Kodaka. W celu upamiętnienia tego znakomitego produktu Kodak postanowił przekazać ostatnie rolki filmu do muzeum fotografii i filmu w Rochester, N.Y.

Popularny film Kodaka - Kodachrome

Popularny film Kodaka – Kodachrome.

Edwin Land rozpoczął studia na Harvard University w 1926 roku, zaintrygowało go badanie promieni spolaryzowanego światła, Land po dwóch latach rzucił studia by zająć się badaniami i po dwóch latach stworzył filtr polaryzacyjny składający się z sieci linii utworzonych z malutkich kryształków siarczanu jodochininy zatopionych w przezroczystym plastiku. Założył własną firmę, gdzie produkował wiele artykułów korzystających z opracowanej przez niego technologii. W 1937 roku jego przedsiębiorstwo stało się znane pod nazwą Polaroid Corporation. Podczas drugiej wojny światowej zakład produkował gogle noktowizyjne, filtry do podczerwieni i inne wyposażenie wojskowe. Po wojnie Land dokonał swojego najbardziej znanego odkrycia Polaroid Land Camera, systemu fotografii natychmiastowej, który został wprowadzony na rynek w 1948 roku. Istotą procesu Polaroid był proces dyfuzyjny, jednoetapowa metoda konwersji obrazów negatywowych w pozytywy, wynaleziony w 1939 roku. Aparat Polaroid zawierał rolkę dwuwarstwowego papieru fotograficznego – jedna warstwą była światłoczuła negatywowa emulsja z halogenkami srebra, a druga to nieuczulony na światło materiał pozytywowy. Zamknięty pojemnik na jednym ze skrajów tej „kanapki” zawierał odczynniki wywołujące. Po naświetleniu, dwuwarstwowa odbitka przechodziła przez ciasne metalowe rolki i była wyciągana z aparatu. Rolki równomiernie rozprowadzały odczynniki pomiędzy dwiema warstwami papieru, natychmiast wywołując halogenkowo-srebrowy negatyw. Po około minucie naświetlone halogenki przenikały na warstwę papieru nieuczuloną na światło, dając w ten sposób obraz pozytywowy. Następnie warstwy negatywowa i pozytywowa były rozdzielane, negatyw wyrzucany, a dołączany przezroczysty lakier nałożony na powierzchnię pozytywu.

Pierwsze papiery Polaroid produkowane w sepii miały rozmiar 8×11 cm. w 1950 roku pojawił się materiał czarno-biały. Rozmiar odbitek zwiększono w 1958 roku i wynosił on 10x13cm. w roku 1963 ogłoszono dwa udoskonalenia systemu Polaroid: wprowadzenie do aparatów kaset na papier oraz wprowadzenie materiałów barwnych. W 1972 roku wprowadzono nowy proces, który mógł być przeprowadzany w świetle słonecznym, nadano mu nazwę SX-70. Była to kosztowna, ale jak się okazało – dobra inwestycja. Wraz z wprowadzeniem nowej – szybszej technologii, popularność wynalazku Land’a gwałtownie rosła. Po dwóch latach od wprowadzenia technologii przedsiębiorstwo szacowało, że na świecie wykonywanych jest miliard odbitek rocznie. System polaroid na przestrzeni lat stał się nieodłącznym elementem przyjęć urodzinowych, weselnych i innych spotkań towarzyskich.

Profesjonaliści wykorzystywali starszą wersję systemu do wykonywania zdjęć testowych, pomocniczych w ocenie kompozycji i oświetlenia. Wielu artystów eksperymentowało z systemem, na przykład Joyce Neimanas, tworzyła kolaże złożone z odbitek Polaroid. Lucas Samaras tworzył obrazy, manipulując rylcem w czasie wywoływania. Na początku lat dziewięćdziesiątych popularność systemu stopniowo słabła za sprawą nowej technologii cyfrowej, która tak jak Polaroid dawała natychmiastowy efekt, ale bez materiału światłoczułego. Dużą przewagą aparatów cyfrowych nad systemem Land’a była możliwość wykonania wielu odbitek z jednego zdjęcia. w systemie Polaroid, każda fotografia była unikatowa, tak jak miało to miejsce przy użyciu dagerotypii.

Początek cyfrowemu przetwarzaniu obrazu w 1969 dali Willard Boyle i George Smith za sprawą wynalazku matrycy Couple Charge Device (CCD), posiadała ona osiem pikseli ułożonych w linii prostej. Aparaty cyfrowe w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku, były wykorzystywane do fotografii satelitarnej przez NASA. Nowa technologia znalazła zastosowanie w wojskowej medycynie, archeologii i wielu innych. Jednym z pierwszych zdjęć cyfrowych była fotografia z 1965 roku, przedstawiająca Eda White’a, pierwszego człowieka odbywającego spacer w kosmosie. W 1975 roku Steve Sasson opracował prototyp aparatu cyfrowego w laboratoriach Kodaka. Posiadał matrycę CoupleCharge Device i był zasilany 16 bateriami niklowo-kadmowymi. Zdjęcie pojawiało się na ekranie telewizora po 23 sekundach od zarejestrowania. Wraz ze wzrostem komputeryzacji fotografia cyfrowa stała się dostępna dla ogółu.

Jedno z pierwszych zdjęć cyfrowych przedstawiające astronautę, Ed'a White'a podczas spaceru w przestrzeni kosmicznej

Jedno z pierwszych zdjęć cyfrowych przedstawiające astronautę, Ed’a White’a podczas spaceru w przestrzeni kosmicznej.

Rewolucja miała miejsce 25 sierpnia 1981 roku, kiedy to firma Sony zaprezentowała MavicaElectronic Camera. Aparat rejestrował obraz na dwucalowych dyskietkach z możliwością odtwarzania na ekranie telewizora oraz komputera. Matryca CCD zastosowana przez Sony miała wymiary 10×12 milimetrów i pozwalała na uzyskanie obrazu o rozdzielczości 570×490 pikseli. Jednak wciąż dominowała fotografia tradycyjna, oferująca zdecydowanie lepszą jakość niż cyfrowa nowinka techniczna.

W pierwszych lustrzankach cyfrowych stosowano opracowane w 1996 roku matryce APS-C, które są mniejsze od klatki filmu. Przetworniki obrazu o rozmiarach 23,6 x 15,7 mm (Nikon DX), 22,2 x 14,8 mm (Canon) oraz 20,7 x 13,8 mm (Sigma) stały się standardem w cyfrowych lustrzankach. W związku z małym rozmiarem matryc zmianie uległy właściwości obiektywów, stąd termin krop, oznaczający mnożnik ogniskowej obiektywu. Jest on zależny od rozmiaru matrycy APS-C, w przypadku Nikona wynosi 1,5x, natomiast w przypadku Canona 1,6x. Co za tym obiektyw o nominalnej ogniskowej 50mm dla filmu mało obrazkowego po przeliczeniu dla cyfrowej lustrzanki typu APS-C Nikon będzie miał ogniskową równą 75mm (50mm x 1,5). W 2000 roku ukazał się pierwszy aparat cyfrowy z matrycą pełno-klatkową, odpowiadającą swoim rozmiarom, klatce filmu małoobrazkowego. Był to Contax N Digital z przetwornikiem w technologii CCD, został wycofany z produkcji niespełna rok po premierze. Firma Canon znacząco przyczyniła się do rozwoju technologii Complementary Metal Oxide Semiconductor (CMOS) wynalezionej w 1963 roku. Technologia ta została opracowana z myślą o projektowaniu układów scalonych, opiera się ona na trójwarstwowych układach tranzystorów MOS. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, została przystosowana do rejestrowania obrazu. Canon stosuje tego typu sensory we wszystkich swoich lustrzankach cyfrowych z wyjątkiem wprowadzonego w 2001 roku modelu 1D. W 2005 roku wraz z wprowadzeniem na rynek aparatu Canon 5D nastąpił przełom, była to pierwsza lustrzanka cyfrowa z przetwornikiem pełno klatkowym w technologii CMOS. Aparat na dobre zadomowił się na rynku. Konkurencja rozszerzyła swoją ofertę o lustrzanki wyposażone w większe matryce w 2007 roku. Nikon wprowadził na rynek model D3, natomiast Sony w 2008 roku model Alfa 900. Musiało upłynąć sporo czasu, zanim fotografia cyfrowa się przyjęła, w 2003 roku pierwszy raz w historii w Stanach Zjednoczonych sprzedaż aparatów cyfrowych przewyższyła sprzedaż aparatów tradycyjnych. Powodami przejścia na fotografie cyfrową są: wygoda i prostota. Możemy zapisywać setki zdjęć na nośnikach pamięci, na bieżąco je usuwać, widzimy efekt natychmiast. Możemy wyświetlać zdjęcia na ekranie komputera czy telewizora, możemy robić dowolną ilość odbitek, wysyłać zdjęcia za pośrednictwem sieci internetowej.Za sprawą pełnej automatyki zdjęcia dzisiaj mogą robić dzieci i ludzie nieposiadający żadnej wiedzy z zakresu chemii oraz fizyki.

Możliwości manipulacji jakie niesie ze sobą fotografia cyfrowa sprawiają, że zatarły się granice pomiędzy fotograficzną „rzeczywistością” i inwencją artystyczną. Od początków fotografii, zdjęcia konstruowano poprzez kreatywne wykorzystanie kompozycji, optyki, dobór perspektywy, oświetlenia oraz czasu naświetlania. Jednak z chwilą zrobienia zdjęcia, ten konkretny moment rzeczywistości, chociaż kreatywnie zinterpretowany, został po prostu uchwycony. Natomiast w przypadku fotografii cyfrowej, wciśnięcie spustu migawki jest dopiero początkiem. Nawet amator może ze zdjęciem zrobić właściwie wszystko, od usunięcia czerwonych oczu po usunięcie niepożądanych elementów w tle. Tutaj pojawia się główny problem fotografii cyfrowej. Może ona być kontynuacją tradycji wypracowanych na przestrzeni ponad stu siedemdziesięciu lat, lub służyć do generowania kompletnie sztucznych obrazów, dla których zarejestrowany obraz cyfrowy jest wyjściową dla dalszych ingerencji. Rodzi się pytanie, czy fotografia ma więcej cech wspólnych z fotografią tradycyjną, która rejestrowała bezwzględnie rzeczywistość. Czy jednak manipulowanym cyfrowo obrazom bliżej do cech malarskich. Powstają pytania kiedy oraz na ile manipulacja może być dozwolona. Za sprawą swojej podatności na proces post produkcji cyfrowej, fotografia stała się dziś doskonałym narzędziem w reklamie, czy modzie, gdzie kreuje się świat idealnego piękna. Tak więc fotografia cyfrowa niesie ze sobą nowe możliwości w przetwarzaniu obrazu, ale również nowe dylematy.

Bibliografia:

  1. A. H., Wielka Księga Fotografii, National Geographic, Warszawa 2006.
  2. http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104665,8925825,Historia_ostatniej_rolki_Kodachrome.html, z dnia 18.02.2014.
  3. http://www.designbyfire.com/pdfs/history_of_photoshop.pdf, z dnia 14.03.2014.
  4. http://www.fotografuj.pl/Article/Czy_potrzebuje_pelnej_klatki/id/173/page/2#content, z dnia 20.02.2014.
  5. http://www.fotomaniak.pl/27/nieco-historii-pierwszy-aparat-cyfrowy-kodaka, z dnia 20.02.2014.