W swojej już kilku letniej przygodzie z fotografią bardziej lub mniej zarobkową spotkałem się z wieloma opiniami i poglądami ludzi na pracę fotografa. Z mojej perspektywy obraz ten jest mocno rozmazany, zbudowany przez pryzmat kontaktu z profesjonalistami różnej maści. Muszę jednak przyznać, iż wina za ten bardzo błędny obraz leży gdzieś po środku. Pomiędzy profesjonalistami, którzy nie pracują tak jak owy profesjonalista powinien, a ludźmi, którzy nie potrafią jak to się mawia „wejść w czyjeś buty”.

Joanna & Piotr-369

Fotografia jest o tyle skomplikowana, że nie można jej poddać jednej słusznej ocenie, każdy ma swoje gusta, a jak wiadomo o tych się nie dyskutuje. W erze obrazkowej, kiedy każdego dnia do internetu trafiają miliony zdjęć standardy zostały znacząco obniżone. Fotografować może każdy od 1888 roku, dzięki firmie kodak (o tym szerzej przy innej okazji). To, że jest czegoś więcej, taniej itd. nie zawsze oznacza, że jest lepsze. Owszem to, że fotografia jest medium tak ogólnie dostępnym ma mnóstwo plusów. Jednak to, że mam zestaw fajnych garnków nie czyni mnie kucharzem. Ba nawet to, że potrafię coś tam upichcić mnie nim nie czyni. Dlaczego więc posiadanie aparatu/aparatów i różnej maści akcesoriów miałoby czynić kogoś fotografem? Na pewno czyni takiego osobnika posiadaczem sprzętu fotograficznego.

Tutaj pojawia się główny problem, z którym się boryka człowiek, chcąc zajmować się fotografią zarobkowo i na poważnie. Żeby mogło to nastąpić trzeba podjąć trud nauki, a dopiero potem zabrać się za wcielenie jej w życie, czyli zakupić odpowiedni sprzęt np. lustrzankę lub aparat kompaktowy wyposażony w tryb manualny i pół-automatyczne. Tylko po to, aby dalej się uczyć i rozwijać. Abstrahując od wlewania w głowę ogromu wiedzy z historii i teorii fotografii. Jeżeli pominie się taki etap, w mojej subiektywnej opinii nie powinno się brać od ludzi pieniędzy za wykonywaną usługę. Co za tym idzie nie powinno się być fotografem, a fotografować dla siebie. Oczywiście bez przeszkód pokazując swoje dzieła. Dlaczego takie jest moje zdanie? A no dlatego, że niejednokrotnie spotkałem się z opinią ludzi, którzy twierdzą, że „lepsze zdjęcia zrobiliby kompaktem niż Pan X czy Y profesjonalnym aparatem”. Niestety mają rację. Tego typu „profesjonaliści”, który można nieelegancko określić jako fotografowie z przypadku lub produkty dofinansowań niemiłosiernie zaniżają jakość i ceny na rynku. Co za tym idzie potencjalny konsument (klient), który nie posiada wiedzy fotograficznej (bo nie musi), nie ma wyrobionego gustu (bo zewsząd zalewają go nonsensowne beznadziejne obrazy), czy też posiada jakieś wymagania (oczekuje fotografii na wyższym poziomie niż ta, którą jest w stanie zaoferować wujek „kompaktem”) ma problem ze znalezieniem fotografa. Niestety „profesjonalistów” jest więcej niż profesjonalistów. Przyczyna jest prosta i jest ich kilka. Łatwiej jest znaleźć „profesjonalistów”, gdyż zazwyczaj posiadają lokal w mieście. tzw. studio fotograficzne. Trzeba zaznaczyć jednak, że profesjonaliści czasem, również inwestują w takie lokale. „Profesjonaliści” mają bardzo konkurencyjne ceny, w zasadzie to bezkonkurencyjne. Przez co niszczą rynek. Dlaczego? Bo oferują tak niskie ceny, że jeżeli ktoś oferuje określoną jakość (w domyśle wysoką), nie jest w stanie z nimi konkurować, gdyż wszystko zrobią szybciej, taniej i więcej.

Monika & Marcin-249

Przy rozmowie z klientami, wiele razy słyszałem, że mam fajnie bo to jeden dzień roboty, nic bardziej mylnego. Samo fotografowanie wesela od przygotowań do oczepin to około 14-17 godzin (!) +/- dojazd. Do tego dochodzi kilka/kilkanaście godzin podczas pleneru. I coś czego nikt nie widzi czyli dziesiątki godzin spędzone przed komputerem w czasie obróbki. Tak owa jest wynikiem wcześniejszego nabycia odpowiedniej wiedzy i zakupienia wysokiej klasy PC (co generuje jeden z wielu wysokich kosztów). Niektórzy „profesjonaliści”, którzy opanowali w pewnym stopniu tajemnicze narzędzie o nazwie „Google” znajdują presety kolorystyczne do Lightrooma, czy też akcje do Photoshopa, które jednym magicznym kliknięciem same obrabiają zdjęcie. Jednak z obróbką zdjęć niema to za wiele wspólnego, niejednokrotnie nawet z technicznego punktu widzenia zdjęcia są w trakcie takiego procesu niszczone. Obróbka jest czasochłonna ponieważ zdjęcia się od siebie różnią, rodzajem oświetlenia (dzienne, żarowe, miejscowe), nastawami (iso, przesłona, czas naświetlania), co za tym idzie nie można ich wszystkich obrobić jednym magicznym kliknięciem, lub masowym przypisywaniem losowych presetów. Nad każdym zdjęciem trzeba się zatrzymać, pomyśleć i uważać, żeby nie zniszczyć go w wyniku nieprawidłowej obróbki, co niesie za sobą konsekwencję poświęcenia większej ilości czasu. Do tego należy dodać plener, który jest realizowany zazwyczaj w innym dniu niż uroczystość, nie jest to jeden plener a kilka. Wiążą się z nim telefony, umawianie, wyjazdy. Więc też nie zawsze fotograf może spokojnie zasiąść do obróbki.

Dlaczego fotograf profesjonalny jest taki „drogi”? Ponieważ chce zapewnić odpowiednią jakość (ja chcę, spora część kolegów po fachu z tego co się orientuję – również). Wiąże się to ze sporymi wydatkami na profesjonalny, półprofesjonalny sprzęt fotograficzny i akcesoria. Jak zwał tak zwał, w praktyce jest to drogi sprzęt i akcesoria. Niezależnie od jego zalet, wad i nieudolności. Umiejętność wykorzystania tego wszystkiego to inna bajka. Natomiast w tym punkcie muszę nadmienić, że profesjonalista posiada przynajmniej dwa aparaty, jeden główny, a także drugi – backup’owy. Który daje pewną gwarancję na to, że jeden z najważniejszych dni Waszego życia (w przypadku fotografii ślubnej, komunijnej, studniówkowej czy innych okoliczności) zostanie upamiętniony. Należy pamiętać, że sprzęt niezależnie od tego jak drogi i wyszukany jest tylko sprzętem i może zawieść. Stąd też obowiązkowy zapas. Ja osobiście korzystam z dwóch aparatów równocześnie, dla wygody pracy. Lubię mieć pod ręką więcej możliwości i nie tracić bezcennego czasu na zmianę obiektywu. Minusem tego rozwiązania jest to, że oba aparaty muszą oferować wysoką jakość, a więc nie ma miejsca na oszczędności w kwestii aparatu backup’owego. Jakby nie patrzeć. Zawsze musi być ten drugi aparat. Jak również zapasowe karty pamięci, które czasem zawodzą. A nawet jeśli nie to warto mieć zapas na wszelki wypadek.

Agnieszka i Marcin (11)

Podsumowując, dlaczego profesjonalista jest taki drogi? Postaram się ująć wszystko w treściwych punktach, które jednocześnie będą odpowiedzią na inne pytanie z czym wiąże się zawód fotografa.
1. Profesjonalny sprzęt fotograficzny (aparat, aparat backup – 6000-13000zł za aparat (pomijam aparaty z najwyższej półki za około 25 000zł)
2. Obiektywy: szerokokątny, tele (lub wedle upodobań i stylu fotografującego) – 2-4 obiektywy wystarczą, cena jest zależna od klasy obiektywu i producenta, można stosować tańsze zamienniki. 3000-12000zł (pomijam obiektywy, które nie są nazbyt przydatne przy fotografii okolicznościowej, a ich cena sięga nawet 50 000zł
3. Komputer PC wysokiej klasy – 3000-6000zł
4. Monitor z dobrym odwzorowaniem kolorów (mile widziana wysoka rozdzielczość i duży rozmiar fizyczny). 1500-10 000zł – monitory to ciężki temat, te uchodzące za profesjonalne oscylują bliżej 10 000zł
5. Zestaw zapasowych kart pamięci. (Najlepiej jeśli są to karty dużej pojemności o szybkiej transmisji danych, tutaj dużo zależy od aparatu.) 200-700zł (można drożej).
6. Zestaw zapasowych akumulatorów. 50-200zł (akumulatory do aparatów, ale także do lamp błyskowych
7. Reporterska lampa błyskowa (przynajmniej jedna) – 300-2000zł (na aparacie lepiej korzystać z oryginalnych lamp producenta, którego posiadamy sprzęt jest to koszt od około 1000zł, natomiast do strobingu wystarczą zamienniki innych producentów, ewentualnie wyzwalacze, które generują dodatkowy koszt).
8. Pasek 50-700zł, jest to wbrew pozorom bardzo ważny wydatek, a nie miejsce na oszczędności. Warto uniknąć chwili w której nasz aparat z obiektywem miałby spotkanie pierwszego stopnia z asfaltem, płytkami lub innym podłożem. Ponadto warto zadbać o siebie. Sprzęt jest ciężki, dobrze kiedy paski (szelki) są dobrze dopasowane i odpowiednio rozkładają ciężar.
9. Samochód (wedle upodobań i budżetu)
10. ZUS – comiesięczny nie mały haracz, który płacą przedsiębiorcy.
11. Podatki – kolejny haracz.
12. Prąd – tak każdy płaci, ale nie każdy korzysta z komputera bardzo często około 12-18 godzin na dobę. I nie każdy posiada w komputerze zasilacz 700-800W i więcej 😉
13. Telefon – najlepiej nielimitowane rozmowy.
14. Serwer+domena, strona internetowa to raczej obowiązek – 50-200zł rocznie + co jakiś czas koszt wykonania/zmian 500-3000zł (w zależności od funkcjonalności)
15. Inne akcesoria: torby, statywy, dyfuzory, softboxy, parasolki, gripy – jest to niestety taki koszt, że niejednokrotnie wystarczyłoby na bardzo fajny obiektyw ;(
16. Koszty ponoszone przy zleceniu: benzyna, odbitki, albumy itp. Odbitki w zależności od ilości zazwyczaj od około 100zł. Albumy należy liczyć od około 200-300zł po nawet 700zł za sztukę!. (Oczywiście można znaleźć droższe).

Tak więc, już wiecie, że profesjonalny fotograf, nie pracuje jeden dzień podczas Waszego ślubu, czy też innej uroczystości. A także, że ponosi bardzo duże koszty. Należy również pamiętać, że sprzęt się zużywa/starzeje i trzeba go serwisować, czyścić a także wymieniać. Nie można zapominać o ZUSie i innych chorych kosztach. To generuje cenę. Dlatego, jeżeli ktoś chce oferować wysoką jakość i ma to wszystko w perspektywie, to nie zrobi Wam 1000 zdjęć z albumem za 1000zł ponieważ jest to totalnie nieopłacalne. I nawet mając przynajmniej 4 śluby w miesiącu, ciężko mu będzie uzbierać na ZUS i chleb. O rozwijaniu firmy, czy utrzymaniu jakości nawet nie ma co w takim przypadku myśleć. Jeżeli ktoś dotrwał do tego momentu to słowem końcowym, życzę osobom, które chcą zostać fotografami, aby dążyli do bycia profesjonalistami, a nie „profesjonalistami”. Profesjonalistom, życzę światła i lekkiego sprzętu. Parom poszukującym fotografa – powodzenia i zadowolenia z pamiątki na całe życie.