W mojej głowie zrodziła się idea, z racji przypadkowego zbiegu czynników sprzyjających oraz mojej heroicznej walce z lenistwem – zaistniała. Był dym, dużo dymu, i kolory były. Sesja miała inny charakter niż zwykle, nie tylko przez wzgląd na wspomniany dym, ale również przez to, że ten dym wymusił na nas formę błyskawicznej sesji w biegu. Było wesoło ;). Serdeczne dzięki dla Gracji za odwagę i wzorową współpracę dla Whiteberry za makijaż oraz dla Ultrasshop za mega ultra hiper przyspieszoną wysyłkę błyskawiczną 😉